Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Autor / Wiadomość

Ciotka spełniasię artystycznie, czyli opowiadanie o Lunie

Ciotka Strzyga




Dołączył: 23 Lut 2008
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z defektu

PostWysłany: Sob 23:19, 26 Kwi 2008     Temat postu:


Były nie było daje kawałek:
Nadeszła zima. Ludzie chodzili smutni i szarzy. Wszyscy zaprzątnięci swoimi sprawami w skrytości ducha czekali aż zrobi się ciepło i przyjemnie. Jednak pogoda wcale nie miała zamiaru zrobić im przysługi. Wręcz przeciwnie. Z dnia na dzień była gorsza. Świat nagle stracił wszystkie kolory. Było szaro i ponuro. Lodowaty wiatr wdzierał się we wszystkie zakamarki, jakie tylko były możliwe, sprawiając, że człowiek chce się znaleźć w jakimś ciepłym pomieszczeniu zanim jeszcze na dobre z niego nie wyjdzie. W szkole przez jakiś czas nie było ogrzewania, więc wszyscy siedzieli w kurtkach, czapkach, szalikach, oraz wszystkim, co dało się nałożyć. Efekt był taki, że po tygodniu w szkole zostało tylko kilkanaście osób. Reszta leżała w łóżkach z prężnie rozwijającą się grypą. Luna była zahartowana. Byle grypa nie położyła by jej do łóżka. Natomiast Meg nałykała się przeróżnych tabletek na przeziębienie i chociaż nie bardzo wiedziała gdzie jest i co się
wokół niej dzieje była szczęśliwa, że nie dała się położyć do łóżka. Siedziały w domu i popijając ciepłe kakao robiły to, co zawsze, czyli nic. Późnym wieczorem Lunę obudził telefon. Nie otwierając oczu podniosła słuchawkę i wydała cichy jęk
-Luna to ty? Żyjesz?- spytała z lękiem Meg.
-Tak już wszystko dobrze. Dlaczego dzwonisz o tak późnej porze? Kataklizm? Atak wampirów? Choroba psychiczna? Czy może zagłada ziemi?- spytała Luna trzeźwiejąc i zdobywając się nawet na odrobinę sarkazmu.
-Gorzej. Mat zachorował i Mark został z 3 końmi na tydzień przed eliminacjami do olimpiady młodzieży. Jeśli ty mu nie pomożesz, to koniec- powiedziała żałosnym tonem.
-Nawet o tym nie marz. Poza tym przerwałaś mi sen. Nie licz na to, że będę zachwycona i pełna optymizmu - powiedziała siadając na łóżku.
-Znasz się na koniach jak nikt! Poza tym wiem jak bez nich cierpisz. Nie zaprzeczaj, bo ja to widzę!- jej ton nie znosił sprzeciwu.
-Dobra, dobra. Zrobię to, ale tylko ze względu na to, że jesteś moją przyjaciółką- powiedziała zrezygnowana.
-Dziękuję Ci! Jestem twoją dłużniczką!- Meg nie kryła radości.
-I zrobisz dla mnie wszystko, absolutnie wszystko?- dziewczyna postanowiła wykorzystać sytuacje.
-Tak, ale porozmawiamy o tym kiedy indziej, bo jest bardzo późno. Miłej nocy!- Meg odłożyła słuchawkę.
-Miłej nocy- szepnęła Luna zasypiając.

Budzik dzwonił niemiłosiernie. Luna otworzyła oczy i wyłączyła go. Zwlekła się z łóżka i z zamkniętymi oczyma ruszyła w stronę kuchni. W połowie pokoju potknęła się o śpiącego Maxa.
-Powinnam się już nauczyć. Pies zawsze śpi w tym samym miejscu, a ja codziennie rano przechodzę przez ten pokój, a i tak zawszę się o niego potknę- pomyślała łapiąc się drzwiczek od szafy i tym samym ratując się, przed bolesnym spotkaniem z podłogą. Przeszła przez korytarz, stanęła przed schodami i ostrożnie ruszyła w dół. Niewidzialna siła przyciągała ją do siebie. Nie mogła się jej oprzeć. Musiała tam dotrzeć. Ono ją wołało, nie dawało jej spokoju. Była coraz bliżej, czuła jego obecność. Otworzyła szafkę i popatrzyła na nie. Odbiła się w nim światło latarni. Złoty kolor, a na nim napis. Było zbyt ciemno, aby rozróżnić literki, ale ona znała go na pamięć. Jakby mogła zapomnieć tak słodko brzmiące słowo. Otworzyła je i poczuła aromat. To dodało jej sił. Zagotowała wodę i przygotowała swój ukochany kubek. Nalała do niego odrobinę mleka i cukru, potem wsypała zawartość saszetki. Gdy zagotowała się woda, wlała ją i patrzyła jak na górze tworzy się delikatna pianka. Uwielbiała ją. Wzięła łyk i poczuła przypływ energii. Jej umysł zaczął pracować. Bez choćby jednego łyka cappuccino nie umiała normalnie egzystować. To było jak narkotyk. Posilona życiodajną mocą brązowego płynu ruszyła w stronę łazienki. Biorąc prysznic przypomniała sobie o wieczornej rozmowie.
-Na co ja się porwałam? Moja głupota nie ma granic- pomyślała rozgoryczona.
Już chciała prowadzić dalszą, wewnętrzną politykę, strumień wody z zimnego zmienił się w gorący. To nie było miłe przeżycie. Luna wyskoczyła spod prysznica i owinęła się ręcznikiem. Po wielu nieprzyjemnych incydentach tego ranka poczłapała do szkoły. Od drzwi rzuciła się na nią Meg:
-Już myślałam, że nie przyjdziesz.
-Jest 7.45, do pierwszego dzwonka jeszcze 10 minut. Zważając na to, co przeżyłam dzisiejszego ranka, to cud, że zdążyłam na pierwszą lekcję. I to nawet z niezłym wyprzedzeniem- spojrzała się na zegarek z satysfakcją.
-Ale pamiętasz o czym rozmawiałyśmy wczoraj wieczorem?- spytała Meg idąc do pracowni chemicznej.
-Niestety pamiętam. Dałam słowo. Z resztą nie mam innego wyjścia.
-Ok. Dam Ci moje bryczesy cała resztę. Raz włożone- wyciągnęła z plecaka bordowe spodnie, sztylpy i sztylety.
-I ja mam to założyć?- spytała Luna z rozpacza.
-Nie wybrzydzaj. To świetny kolor. Naprawdę ci w nim do twarzy i będzie Ci w nich wygodniej niż w jeansach. Kto jak kto, ale Ty nie powinnaś się przejmować ciuchami. Pospiesz się i tak już jesteśmy spóźnione.
-Dobra, dobra- dziewczyna zasunęła suwak i ruszyła za przyjaciółką.
Pomimo, że pogoda nie dopisywała dziewczyny maszerowały żwawo, także już po chwili były w domu Luny. Max bardzo chciał z nimi iść, ale Niebieskooka była nieugięta i wyszła z domu zostawiając piszczącego pod drzwiami psa. Niebo zaszło stalowoszarymi chmurami, przez co świat stał się jeszcze smutniejszy i nieprzyjazny. Zaczęło mżyć. Nie był to rodzaj delikatnego deszczyku, tak wspaniałego zachwycającego gorące letnie popołudnie. Jedynego ratunku dla spieczonej skory i zakurzonego ubrania. To był ten uporczywy, drobny deszczyk, który boleśnie spadał na skórę, łzawił oczy i moczył ubranie. Był uporczywy i wytrwały. Nie poddawał się póki osoba nie miała dość i kryła się gdziekolwiek, aby tylko od niego uciec, a wtedy z jeszcze większą zaciekłością gonił kolejną ofiarę.
Zobacz profil autora
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2

 


Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach